Radosław Romaniuk

nauczyciel języka polskiego

Literatura jest moją pasją, zawodem, formą kontaktu z innymi ludźmi, wewnętrznego życia i rozwoju. Nie znaczy to, że szukam w książkach ucieczki od rzeczywistości. Uczę się dzięki nim skupienia, które pozwala lepiej rozumieć i głębiej doświadczać to, co nas otacza. Mam swoich ukochanych pisarzy i własną historię wieloletniego obcowania z nimi, która składa się z przeczytanych i napisanych książek. Jako literaturoznawca debiutowałem w 2004 roku książką o myśli filozoficzno religijnej Lwa Tołstoja Dramat religijny Tołstoja. Pisałem o literaturze polskiej i rosyjskiej, żonach wielkich pisarzy (książka szkiców biograficznych One z 2006 roku), a ostatnio od wielu lat o życiu i twórczości Jarosława Iwaszkiewicza. W 2012 roku ukazał się napisany przeze mnie pierwszy tom biografii tego pisarza Inne życie. To książka nad którą wciąż pracuję, stale dowiadując się nowych i ciekawych rzeczy.

Mój stosunek do literatury byłby inny, gdyby nie doświadczenie pracy edytorskiej. Odczytywałem z rękopisów, przygotowywałem do wydania i opatrywałem przypisami dzienniki i korespondencję ważnych dla mnie autorów: Jarosława Iwaszkiewicza, Czesława Miłosza, Konstantego A. Jeleńskiego, Zygmunta Mycielskiego. Kolejne opracowane i opublikowane książki (ukazało się ich sześć) uważam za subiektywnie bardzo ważne. To mój minimalny wkład do polskiej kultury.

Od 2000 roku prowadzę zajęcia o literaturze na Uniwersytecie Warszawskim (gdzie w 2005 obroniłem pracę doktorską), a od 2012 lekcje w Społecznym Gimnazjum „Startowa”. Był to rok, który pozwolił mi docenić niepowtarzalną atmosferę tej szkoły. Czuję się tu świetnie i jestem za to wdzięczny wszystkim osobom, jakie na „Startowej” spotykam. Wkrótce minie rok, jak dzięki kilku bardzo kreatywnym uczniom powołaliśmy Internetowy Miesięcznik Startowej „Gogle”, o którego stronę redakcyjną dbam. Myślę, że stanowi on niepowtarzalną jakość. Również dlatego, że nikt z nas – redaktorów „Gogli” – nie wzorował się na żadnym piśmie szkolnym.

Kiedy nie czytam, nie piszę ani nie uczę, bawię się z synkiem Mikołajem. Zastanawiałem się niedawno, czy mam jakieś hobby i musiałem zapytać o to żonę. Powiedziała, że jest nim muzyka i chyba jest tak istotnie. Chętnie chodzę na koncerty, ale jeszcze bardziej lubię miejsca, w których mogę jej słuchać w intymnej atmosferze: nasze mieszkanie w Warszawie i wiejski dom w Orzeszkowie – wsi na skraju Puszczy Białowieskiej, gdzie najchętniej piszę i odpoczywam. Jeśli myślę o relaksie, przypominam sobie chwilę spędzone na czytaniu na ławce pod jabłonią w Orzeszkowie. A więc znów czytanie…

Komentarze są wyłączone.